sobota, 30 czerwca 2012

Kontrowersyjny post

W tym poście nie ujrzycie mojego pięknego łba. Mój nastrój jest zbyt posępny, oczy czerwone, opadnięte powieki i przetłuszczona grzywa. Koń jest fabolous, więc w takim stanie nie pokazuję się ani publicznie, ani w internecie.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam baggy bluzy z nadrukami, szczególnie te ironiczne w pixy (jak znalazł dla ćpunów), frytki i hamburgery (szczególnie podobają się anorektyczkom, aby pokazać ich dystans do jedzenia), te w bozie i jezuski (zarówno dla satanistów jak i chrześcijan) oraz  uniwersalne z przewietrzałym motywem galaxy (podobają się każdemu, bo są poprostu fajne), mocno się nimi zajarałam.

A potem poszłam do lumpeksu i przymierzyłam podobną krojem bluzę. To co zobaczyłam, odmieniło mój pogląd na rzeczywistość. Było to zaskoczenie i odkrycie, na miare momentu w moim życiu, kiedy to dowiedziałam się że logo Carrfoura, to wcale nie strzałki. Co zobaczyłam? Kloca. Byłam kwadratem, big milkiem na patyku, klockiem lego. Pomimo że bardzo pragnęłam bluzy z któregoś modnego sklepu internetowego, wiedziałam że to nie dla mnie.

I w tym momencie przechodzimy do zasadniczego punktu tej notki. Nie mam już nic do stracenia, moje życie jest skończone, jestem maturzystką bez perspektyw i intelektualnie zatrzymałam się na gimbazie. 

Zapragnęłam takiej bluzy. Na cwelenie się w domu, nocne posiadówy i dni nieroba. Zapragnęłam takiej bluzy. Zdaje sobie sprawę, że poniższe zdjęcia mogą mi zniszczyć karierę. Skazuję się nimi na ostracyzm i ukamieniowanie. Ale to forma żartu, hermetyczny humor i zamknięta beka. Jedna z bluz to prezent ode mnie i PannyNatashy dla Frankie. Tym samym polecam lumpeksy i wprasowywanie. I lovcianie One Direction. 

KTO ZGADNIE KTÓRA BLUZA NALEŻY DO KONIA?




FRANKIE ;*


Kto jeszcze nie widział, co zrobiła dla mnie PannaNatasha? Chciałam kupić podobną w H&M, ale usłyszałam tylko "daj spokój, 60zł za takie gówno, znajde Ci taką w lumpie." I tak oto - 2 zł i nożyczki. Bardzo lubie tą hip hopową ekipę, moja ulubiona ich piosenka to "Nothing else matters" i "Barka" na featuringu z papieżem.


Wnętrza udostępnił hotel robotniczy w Mikołajkach. Dziękujemy !

niedziela, 24 czerwca 2012

Kwiatki na moście + DIY

Kolejną umiejętnością, której nie mam, jest zdolność nadawania postom tytułu. Nigdy nie mam pomysłu. Zazwyczaj wchodzę na polskie szafy i próbuje się czymś zainspirować. Bezskutecznie. Połowa tytułów postów jest po angielsku, brzmi modnie i zachęcająco. Nie żebym była przygłupem i nie potrafiła mówić po angielsku. Wręcz przeciwnie, często podczas nocnych powrotów do domu lub nocnych posiadów,  lubimy ucinać sobie pogawędki w tym języku. Ale kiedy zaczynam wymyślać dobrą nazwę, jedyne co udaje mi się napisać, to zdanie typu "cute horse dancing on the bridge". Brzmi to głupio i troche jak tytuł taniego pornola. Dlatego pozostanę przy polskim nazewnictwie, używanie takich słów jak "floral" (bo przecież to nie kwiaty) czy "print" (bo to przecież nie wzór") pozostawie innym blogerkom. Ja nie umiem.

Przeczytałam w jakiejś mądrej książce psychologicznej (a może był to poprostu Cosmopolitan, nie pamiętam), że czujesz się tak jak wyglądasz i to, jak jesteśmy ubrani, wpływa na nasze samopoczucie i zachowanie. To dlatego teraz, leżąc w wyciągniętym swetrze i spodenkach w owce, mam ochotę nigdy nie wstawać z kanapy. Dlatego nic więcej dziś nie napiszę, jestem zbyt leniwa.

Dzisiaj kolejna porcja zdjęć w za małych ciuchach. Ciężko wygrzebać coś z kosza PCK lub śmietnika w swoim rozmiarze. Znalezionemu koniowi nie zagląda się w zęby...













KATANA, TOREBKA, BUTY - SH
BOKSERKA I SPÓDNICA - H&M


PS. Wczoraj zrobiłam swój pierwszy i ostatni DIY. Wyrazający uczucia, idealny na specjalne okazje.


sobota, 16 czerwca 2012

BARDZO FAJNY POST

Plaża, piasek. Kolorowe szorty i deska pod pachą. Kolorowe napoje. Loki wypłowiałe w kalifornijskim słońcu. W słuchawkach Wiz Khalifa i One Direction. Twarz zasłonięta wielkimi aviatorkami i piegi. Wszędzie piegi. I dolary.
Nie.
Jednak nie.
Nie, zdecydowane nie.
To wciąż obsrana i śmierdząca polem Świdnica. Te same budynki i wieczne podcinanie skrzydeł. Czasem, kiedy przychodzi czas refleksyjny, zastanawiam się dlaczego nie urodziłam się w innym miejscu. W innym mieście, gdzie ludzie są barwni i kreatywni, cieszą się zamiast sapać że "Kanapkowa Syta" podrożała. Gdzieś gdzie policja, jeżeli nie stoi aktualnie pod McDonaldem, to nie legitymuje bezpodstawnie prawilnych obywateli wracających z osiedlowego sklepu (przykład z mojego życia). Gdzieś gdzie ludzie nie dyskryminują koni. Gdzieś gdzie rzeźnie są sterylne i przyjazne w ostatniej drodze parzystokopytnych.

Co do stylizacji, kurtka baseballowa, co prawda so 2011, ale ja zakładając ją, czuje się prawie jak dziewczyna, spoconego Bena z młodszej drużyny Yankeesów, słodko dopingująca na stadionie i wymachująca kolorowymi pomponami. Niestety, pomponów nie mam, chłopaka też nie, więc zostaje mi tylko kibicowanie zacnemu klubowi Tęcza Bolesławice. Każda z was dziewczyny powinna mieć basebolówkę, aby poczuć się jak stereotypowa dziewczyna z sąsiedztwa. Podnosi poczucie własnej wartości i jest jak meblościanka - ładna i praktyczna.








KURTKA - obudziłam się w niej kiedyś po imprezie, zgłosiłam organizatorom i nikt się nie odezwał. A szkoda, bo bardzo fajna.
BOKSERKA - H&M
SPODENKI - Zara
BUTY - Sequin
TOREBKA -SH 6zł


fotografował JACEK RĘKAS


sobota, 9 czerwca 2012

moda ciążowa - ciąży, ciąży i pociąży.

Nie było mnie tutaj już od ponad miesiąca. Wielu fanów wysyłało mi pełne żalu i płaczu wiadomości, gdzie jestem, czy żyje, czy przypadkiem nie pochłonęło mnie czytanie poezji Leśmiana.  Odpowiedz znajduje się bliżej niż myślicie. Horrendalny wzrost wagi nie zawdzięczam treningom na Ogólnopolski Konkurs Wpierdalania Owsa Na Czas (w skrócie OKWONC na Suwałkach), tylko szybkiej ciąży pozamacicznej. Teraz kiedy powiłam w mojej stajence jedno, śliczne, dorodne źrebiątko, moge powrócić na bloga ze zdwojoną siłą. Chociaż po porodzie, przez pewien okres miałam depresję spowodowaną obniżonym poziomem estrogenu i całymi dniami jadłam jabłka i piłam mleko, oglądając "Ekipę z New Jersey" to teraz odkryłam sekret na poradzenie sobie z tymi dolegliwościami. Odpowiedzią na wszystko jest dobra DZIAŁKA.

Działka działa kojąco, w zależności oczywiście jaka to jest to działka. Ja lubię najbardziej te ekologiczne i pełne zieleni, urokliwych kątków porośniętych bluszczem, winoroślą i czerwonych truskawek niczym pełne koloru policzki niemowląt. Na ogrodzie działkowym RELAX znajduję się wiele działek. Korzystają z nich panie Domagałowe i panowie Moczypięty, chwaląc się piwoniami i jedząc grilowaną koninę.

Na współpracę ze mną zdecydował się magazyn "Działkowiec". Już nie mogę doczekać się pierwszej gazetki i pierwszego posta sponsorowanego . Poniżej krótka fotorelacja z dzisiejszego plewienia.












Poniżej zamieszczam jeszcze zdjęcia mojego kuzynostwa z Kansas, zdjęcie pamiątkowe również na działce.



XOXO KOŃ

PS. CHCIAŁBY MNIE KTOŚ PRZENOCOWAĆ W WARSZAWIE :(((( ??????