sobota, 17 marca 2012

koń w neonie

W kręgu szafiarskim temperatura i emocje rosną, padają ostre wymiany zdań, dodawane są notki, konkursy, toczona jest bitwa na argumenty, a wszystko z powodu zadawanego na fanpejdżach modystek pytania:

Gdy kolejna już, bardziej lub mniej popularna feszynistka, kierowała to pytanie do swoich fanów, zastanowiłam się głębiej który sklep jest fajniejszy. Nie mogłam spać, długo siedziałam na parapecie z kubkiem gorącego kakao, wpatrując się w gwiazdy i słuchając audiobooka Kordiana Juliusza Słowackiego. Kiedy tytułowy bohater znalazł się niczym Grupsą na szczycie góry, do głowy nagle przyszła mi odpowiedź.


Nie mam zielonego pojęcia.


W Zarze są piękne rzeczy ale równie pięknie drogie. W pamięci utkwiło mi pewne zdarzenie - pewnego jesiennego dnia wraz z PannaNatashą oglądałyśmy szaliczki w poszukiwaniu odpowiedniego. Kiedy ujrzałyśmy miły komin w ładnym niebieskim odcieniu i spojrzałyśmy na cenę, odrobinkę się zdziwiłyśmy. Kosztował 159zł. Kiedy zapytałam pani sprzedawczyni czy jest wykonany z włosia mongolskiego jednorożca, z pogardą odpowiedziała że to zwykła wełna. Nie wiem czy jej pogarda spowodowana była pytaniem czy tym że jestem koniem. Trudno,  plebs nie odzieje się w szaliki. Jak dobrze że przyszła już wiosna.

H&M jest na szczęscie nawet tani, jest wszędzie i panowie ochroniarze nie patrzą się na każdego, jakby pod kurtką wynosił 7 par butów. Ale... Mają naprawde zjebaną rozmiarówkę. Spodnie, rozmiar 38, są po dwóch użyciach za duże? Sukienka rozmiar 42 jest za ciasna? No błagam. I kolejny minus - buty zrobione są ze styropianu. Serio.

Zasadniczo, nie wiem po co to napisałam, darowanemu Koniowi nie zagląda się w zęby, pomimo wiecznych hejtów Zara i H&M są zajebiste.

Jaki z tego morał? Kupujcie na targu.

Ok, zdjęcia. Spódnice pokazywałam, ale na fatalnych fotkach i w bardziej kolorowej wersji. Na milionie blogów zobaczyłam pastele, więc się zainspirowałam - dlatego fotki na tle brzoskwiniowych i miętowych kafelek. FOCIŁ JAK ZWYKLE NIEZAWODNY JACEK RĘKAS. <3


                 
                             







Skirt - ASOS
Jacket - H&M
Shoes - H&M
Bag&Shirt - no name

Zachęcam również do głosowania - O TUTAL LINK - nic was to nie kosztuje, a ja będę wdzięczna! (można codziennie)


Dziś sobota, więc bawcie się dobrze, cheers drink to that!


xoxo Koń

sobota, 10 marca 2012

Koń na salonach - konkurs stylistów

Zanim dokładnie co i jak, bardzo proszę o głosy. Do wygrania telefon, mój to złom i można nim tłuc ziemniaki. Naprawdę ciężko pisze się kopytami smsy, zrozumcie, nic was to nie kosztuje a mi sprawi tyle radochy :) (99% z was jest teraz równocześnie na fb, także czasu za wiele nie stracicie) można codziennie głosować ;>>>





Koń - czyli ja - po raz pierwszy wystąpił dziś przed szerszą publiką. We Wrocławiu, w galerii handlowej Arkady odbył się dziś konkurs "stylistów" (bo inaczej się tego nazwać nie da). Na zgłoszenie trafiłam w środę, przez przypadek, patrze fajne nagrody, fajne jury, dobra wysyłam. Zakwalifikowałam się i oto dziś mała fotorelacja (zdjęcia robione przez Wielkiego Szoguna i dwa skradzione z fb BabskieTv).

Kiedy ok godziny 14 zjawiłam się na miejscu i z przymrużeniem oka popatrzyłam na 15 miłośników mody, wszyscy krytycznymi spojrzeniami oceniali swoje stylówy. Ogólnie panował wielki chaos, ale chociaż można było popatrzeć na ładnych ludzi.

Pierwsza runda, ,,Wrocławska Wiosenna Stylizacja" - przeszłam do następnego etapu, podobno spodobało się moje uzębienie (właściciele o mnie dbają)


W następnej rundzie, należało dobrać dodatki do sukienki. Wszystkie dodatki były z NY i były brzydkie, jak większość rzeczy z tego sklepu,  ale w końcu wybrałam fioletową torebkę na złotym łańcuszku, złotą bransoletke i kolorowy pasek w wężowe printy. Niestety odpadłam, bo jestem ciotą i się nie znam. Ale przynajmniej przegrałam z godnym rywalem, jedynym facetem w całym konkursie. A i wybaczcie, że zamazałam mój łeb. Tak się zestresowałam że cała zbladłam, nie chcę żeby ktoś oglądał mnie w takim stanie.






Co dalej, nie wiem, zagarnełam nagrody pocieszenia i poszłam razem z moimi wiernymi szogunami na lasagne i kawe. Fota ze starbucksa musi być, bo przecież to TAKI LANS. Teraz żałujemy że nie wziełyśmy papierowych kubków, w poniedziałek mogłybyśmy zabrać w nich herbate do szkoły ;////// Fotka z PannaNatashą (zachęcam do odwiedzania jej bloga).


Na koniec jakiś backstage, niedługo dodam coś bardziej outfitowego. To będzie petarda! Zagości beżowy sztruks i sandały.


xoxo <3

niedziela, 4 marca 2012

WIOSNA FEAT CIEPŁO



Tkwiąc w zmęczonej posępności, oglądając w telewizji zdolniejszych ode mnie ludzi, przypomniałam sobie że 8 marca wchodzi do H&M Marni. Co z tego że większość kolekcji wygląda jakby uszyła je moja feszyn babka z Pogorzały  z narzut na kanapy. Przypomniałam sobie również że w mojej szafie leżą legginsy z kolekcji Versace i jeżeli nie pokaże ich tutaj przed wejściem Marniego może groźić mi ELIMINACJA niczym w programie „Milion w minutę”. Kupiłam je dawno temu, jednak zaczęłam je nosić niedawno nie tylko dlatego że większość ludzi uważa tą kolekcje za paskudną ale przede wszystkim dlatego w tym zapyziałym mieście liczą się tylko krótkie sweterki, dresy i kozaczki.

Dlaczego tak bardzo kochamy legginsy? Powody można mnożyć, oto kilka z nich:
- można włożyć w nie koszulkę i udawać że to spodnie 
- można ćwiczyć w nich jogę
- można pokazywać każdemu swój palec wielbłąda
- można swobodnie schylić się bez obaw że widać rów
- można założyć do nich jeansową mini, targowy pasek i  pokazać je w wersji imprezowej

Ja je kocham za wygodę <3 I najbardziej lubie je zestawiać w tz. Bezpiecznych outfitach czyli w kolaboracji z kołdrą, herbatą i kołderką. A wy, lubicie legginsy?

Zagalopowałam się (hehe), szkoda że większość komentujących nie czyta notek, czas więc na fotki. Robił je oczywiście NAJLEPRZY Jacek Rękas (lubić funpage ;*).











 Na wypadek gdybyście nie mieli facebooka i okien zawiadamiam że przyszła wiosna. Należy więc odkopać swoje oryginalne Ray Bany prosto z bułgarskiego straganu, odpimpować rower i wybrać się na wiosenne poszukiwanie zajawek.  Koń również już to zrobił. Oczywiście nie w tych butach.



I was wearing:
Blazer – Marks&Spencer
Shirt – Zara
Leggins – Versace for H&M
Boots – litopodobne hejtowane przez najlepsze blogerki buty z deezee
Bag – SH (primark)

Na koniec pragnę pozdrowić moich sąsiadów, gdyż KAŻDY ich kocha oraz mojego czytelnika Mariusza z Bydgoszczy, który sam prosił się dziś o cieplutkie pozdrowionka.