sobota, 10 listopada 2012

Koń bardzo casualowy

Dzisiejszy dzień to jeden z tych, podczas których nie wie sie, co robić dalej ze swoim życiem. Na ukojenie zszarganych nerwów pomaga tylko apap i hektolitry wrzacej herbaty. I modlitwa. W głowie pojawiają się znaki zapytania - kim jestem? skąd pochodze? dokąd zmierzam? I jedno najważniejsze - gdzie był Bóg?! Zainspirowana tym pytaniem, znikłam dziś pod swetrem inspirowanym stylem sakralnym. Krzyże są bardzo ironiczne, prawie tak samo ironiczne jak ironiczne napisy na bluzach i bluzeczkach. Ciekawe jak skomentowałaby ten sweter moja babcia. Jak zachowałaby się gdyby dostała taki pod choinkę? Pewnie powiedziałaby że krzyże są soł tutałzyntendelewen. Ale cóż tu kłamać - plebs mógł kupić go dopiero wtedy, gdy został przeceniony o połowę.







STRAŻ MIEJSKA - najmodniejszy dodatek w tym sezonie

Sweter, spodnie, buty - New Look
Płaszcz - Bershka
Torebka - Lindex

Fot. Katarzyna Hordowicz vel najlepszy operator brazylijskich telenowel w warszawskiej filmówce



Pomimo że prześladuje mnie pech, nie mam kart, legitymacji studenckiej, dostałam mandat, omal nie zginęłąbym pod kołami autobusu, to czuje się trochę jakby było lato w listopadzie. Nie mam na nic czasu, ale przynajmniej go nie marnuje. I to mnie cieszy. No ale cóż:



czwartek, 18 października 2012

Koń po raz kolejny w kwiaty przybrany

Oglądając zdjęcia "klientek", które odpicowane robią sobie foteczki na tle meblościanki, postanowiłam stworzyć post outfitowy na klatce schodowej. Na pierwszy rzut oka, wydawać by się mogło, że są to korytarze szpitalne. Ale nie dajcie sie zmylić! Ludzie chodzą po klatce w piżamach i dresach, nie dlatego że pędzą na kolejne badanie endoskopem, tylko dlatego że w klatce jest sklepik. Nie ma tu pacjentów przy kroplówkach, pielęgniarek ani lekarzy. Są za to wycieraczki, paproteczki i nakrętki po słoikach, które służą jako popielniczki. Po za tym wszędzie czuć zupę. Mieszkając całe życie w domku jednorodzinnym, trudno było mi przyswoić do mózgu, że istnieje coś takiego jak klatka schodowa.  Nie wiedziałam, że wychodząc z windy trzeba powiedzieć "siemano". Nie wiedziałam że mijając kogoś, należy posłać mu żenujący, nic nie znaczący uśmieszek. Nie wiedziałam również że psy, mogą robić kupe w windzie. 

Zakładając bloga, obiecałam sobie że będę dodawać zdjęcia tylko w ładnych bądź urbanerskich miejscach. Klatka schodowa nie jest nawet hipsterska - ma ją prawie każdy. 

Jako iż jestem polaczkiem cebulaczkiem, biedną studentką, którą budzi w nocy dźwięk znikających pieniędzy z konta, mam na sobie ubrania kupione za prawie darmo! 







brudne buty

Bluzka - nie mam zielonego pojęcia
Marynarka - SH (2zł)
Spodnie - Primark (5 euro)
buty - Bianca, DDZ
czapka - Primark (2 euro)

Nie mam w zwyczaju podawać cen na blogu, ale jak promocja to promocja...

środa, 26 września 2012

FASHION DAY

W moim mieście, co roku, odbywają się Dni Fotografii. W tym roku organizatorzy poszli jednak w nieco inną stronę - ostatni dzień poświęcili, na dopiero raczkującą w Polsce, fotografie modową. I tak 16.09.2012    otrzymał anglojęzyczną nazwę - FASHION DAY.

Na czym wszystko polegało? Jeden fotograf losował jedną modelkę, która odgórnie była przypisana jednemu styliście i jednemu wizażyście. Żeby jednak, nam - "stylistom" - nie było tak łatwo, pod opiekę oddano aż dwie modelki. Moje ubrania bardzo nie pasowały rozmiarowo do modelek, więc w ruch poszły agrafki i spinki na ubrania. Efekty moich zmagań i pracy fotografów, wizażystów i modelek możecie oglądać poniżej. Chociaż lekko się stresowałam, bo nie uważam się za "stylistkę", to w efekcie cały dzień okazał się być świetną zabawą. 





Fotograf -Krzysztof Kołacki
Modelka - Patrycja Nawrocka
Wizaż  -Sylwia Bawoł&Kasia Fitrzyk
Stylizacja - horse-fashion








Fotograf - Amanda Nycz (trzy ostatnie forografie by Daria Rusiecka)
Modelka - Marysia Mazurek
Wizaż - Iza Płotecka
Stylizacja - horse-fashion



A tutaj możecie zobaczyć efekty innych stylistów:

XOXO

sobota, 22 września 2012

asymetria wczesną jesienią

Niestety nie jestem dzieckiem burżujki, moja mama nie ma odwiertu naftowego,a moi dziadkowie nie są arabskimi szejkami (takimi z McDonalda też nie). Pomimo szlacheckiego pochodzenia, wiecznie nie mam pieniędzy. Jak więc żyć nie mając umiejętności wychodzenia ze sklepu z pustymi rękami? Jak żyć kiedy wielki napis NOWA KOLEKCJA przyciąga Cie jak magnes?

Trzeba nauczyć się koegzystować z innymi osobnikami, podobnego usposobienia, na przecenach. "SALE" to jedno z moich ulubionych słów. Lecz niestety wszystko ma swoje wady. Niska cena jest rekompensatą za nerwy, które można utracić podczas wyprzedaży. Kobiety wyrywające sobie odpowiednie rozmiary z rąk, starsze babcie, którym podoba się akurat ta sama bluzka co Tobie, kolejki do przymierzalni i kasy, przypominające te PRLowskie. Można byłoby nakręcić tam niezły film dokumentalno-przyrodniczy. Z kamerą wśród zwierząt...


Satysfakcja jest jednak bezcenna. Asymetryczna spódnica za 2,5 euro, którą bardzo chciałam? Jest i ona!








to zdjęcie dedykuję Janowi Pawłowi, Józefowi Piłsudskiemu i przede wszystkim policji!




fot. Julia Pilarska aka JP

Koszulka - H&M
Spódnica - Primark
Buty - Deezee
Torebka - Monari
Kurtka - H&M
Bransoletki - noname

not ashamed of liking this!

Co więcej, jako iż jestem królową podejmowania nieprzemyślanych decyzji, jadę na koncert do Londynu. Na przypale albo wcale. A to nasze bilety (@pannanatasha) :




wtorek, 11 września 2012

Na obczyźnie

Dziwnym zbiegiem okoliczności, zostaję w Hiszpani już na zawsze. Planowy samolot odlatuje jutro rano, ale poznałam cudownego Mariano Alfonso Lopeza, oświadczył mi się i pozostaje tu-na emigracji już na zawsze. Jakoś przezwyczaję się do zapachu ryb i gimnazjalistów proszących się o numery telefonów. Życie obiera różne tory, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ale moi kochani, trzeba brać los na klatę.

Poniżej kilka foteczek. Zwykło, wygodnie, plażowo-turystycznie.





 

A tutaj mój nowy tatuaż, bolało, serio

Top - Zara
Spodenki - SH
Buty - no name
Torebka - SH
Naszyjnik - własność PannyNatashy

Adios amigos muchachos, buenas nocze!

piątek, 7 września 2012

plażing smażing


Tak, nadszedł czas, że odwiedzam moje rodzinne Kaszuby. Pogoda co prawda w kratkę, jedzenie średnie ale klimat wszędobylskich komarów i szyszek rekompensuje mi wszystkie niedogodności. Na Kaszuby jechałyśmy podniebnym autobusem. Polaczki wciąż klaszczą, piją wysokoprocentowe napoje, patrzą na przerażone ciśnieniem dzieci pogardliwym wzrokiem i nic im się nie podoba.Walizki giną w otchłani luku bagażowego, ale trochę 'hablandoespanol' i da się je znaleźć. Z naszego drewnianego balkonu, tuż nad jeziorem, widać opalonych, umięśnionych i uśmiechniętych Kaszubian.

Na plażę nie odwalam się za bardzo - strój, sukienka, ręcznik i siemano.

W sumie to nie mam czasu, poniżej kilka fotek z deszczowych Kaszub. Pozdrawiam wszystkich licealistów i pracujących. 







 I kilka fotek niepozowanych:






Sukienka - inlovewithfashion
Strój - nie wiem
kapelusz - pepco
buty - nie mam bo mnie nie stać